Trzecia noc którą zawalam na sali treningowej tłukąc worek.
- Ktoś tu cierpi na bezsenność.- Stark.
- A ty? Ty dlaczego nie śpisz?- pytam
- Nie będę się tłumaczył dziecku.- Stark.
- To... Idziemy się wkraść do komputera Furego?- proponuję
- Teraz dobrze gadasz.- Tony uśmiechnął się i wkradliśmy się do laboratorium. Podchodzę do dotykowego ekranu.
- Ugh. Słabe oprogramowanie.- ja
- Co?- Tony
- Software do dupy.- jęczę
- Jarvis pomożesz nam trochę?- Stark podlaczyl telefon pod komputer. Zaczęliśmy grzebać, aż dobraliśmy się do komputera Natashy.
- A to nie miał byc komputer Furyiego?- Stark
- Zluzuj gacie Stark. Będzie fajnie.- śmieje się. Przejrzałam kilka folderów. W jednym z nich były dane wszystkich Avengersów.
- Ona nas śledziła.- Stark.
- To jest agentka. Nawet jej sekrety mają sekrety. - mówię. Następnie wkradamy się do komputera Furyiego.
- Patrz Fury ma na tapecie Koale. - wybucham śmiechem.
- Zmieńmy mu tapetę na nasze selfie. - Tony zrobił telefonem selfie i ustawiliśmy je na tapetę we wszystkich komputerach w bazie.
- To jest cudowny dowcip. - uśmiecham się.
- Zdecydowanie. - Tony.
- Zobaczymy co będzie rano. - ja.
- Dostaniemy burę od szefuńcia. - Stark.
- Jak zacznie na nas krzyczeć to teleportuję się na Hawaje. - ja.
- To ja z tobą. - Tony.
- Małe wakacje od pracy nie zaszkodzą. - śmieję się.
Kilka godzin później idziemy na spotkanie wszystkich superbohaterów. Wchodzimy ze Starkiem do sali.
- Możecie mi wyjaśnić co to jest?- Fury wyświetlił swój pulpit.
- Stark! Czemu nie powiedziałeś, że tak brzydko wyszłam! Mówiłam żebyś cykał z prawego profilu bo mam lepszy. - warczę z udawaną złością.
- Moja wina, że jesteś taka brzydka?!- Stark
- Odszczekaj to!- ja.
- Dosyć! Mam rozumieć, że wkradliście się do naszych serwerów żeby zmienić nam tapetę na wasze zdjęcie?- Fury.
- Tak.- odpowiedzieliśmy w równym czasie.
- Musimy sobie poważnie porozmawiać.- Fury.
- Rozmawiajmy. - uśmiecham się i chwytam za ramię Starka przenosząc nas na Hawaje.
- Aloha Tony!- ja.
- Aloha Avalone!- Stark. Zawiesili nam na szyję naszyjniki z kwiatów i podali drinka w kokosie. Teleportowałam nas znów do siedziby.
- Stark źle! Tak się nie tańczy Hula. - mówię i pokazuję jak powinno się ruszać biodrami.
- Fajna rozmowa. - Fury.
- Sorrki, że tak długo, ale Kuyoki uczyła nas tańca hula, a Stark ma biodra jak ze stali. - zaśmiałam się.
- A może są ze stali?- Stark.
- Whatever. - usiadłam na miejscu, a Stark obok mnie.
- Nie będę wam robił scen, ale po prostu wara od naszych serwerów.- Fury.
- I tak macie słabe oprogramowanie.- Ja.
- Co?- Fury.
- Software do dupy.- kręcę głową.
- Nie ważne. - Fury.
- To wszystko?- pytam.
- Tak. - Fury.
- No i pięknie.- Przeteleportowałam się do sali treningowej. Ktoś za mną chrząknął.
- Nie powinnaś tak sobie wchodzić gdzie ci się podoba.- Harry.
- Uno nie będziesz mi mówił co mam robić, secundo mogę, lubię i chcę, więc będę. Kapiszi?- pytam.
- Zawsze taka byłaś?- odpowiedział pytaniem.
- Szczera? Bezpośrednia? - ja.
- Nie. Czy zawsze byłaś taka obojętna i wredna?- Harry.
- Nie kiedyś byłam jak lizaczek. Słodka i niewinna. - mówię sarkastycznie.
- Serio pytałem. - Harry.
- Tak. Zawsze taka byłam. - powiedziałam i weszłam na bieżnię ustawiając odpowiednie tempo.
- Dlaczego?- Harry wszedł na bieżnię obok.
- Nie wiem. Taka się po prostu urodziłam. Jak tam ramie?- pytam.
- Po tym jak wystawiłaś mi je i wstawiłaś na nowo trochę boli. - przyznał szczerze.
- Przepraszam. Nie przywykłam do tego, że biję kogoś żeby po prostu ćwiczyć. Zazwyczaj biłam żeby przeżyć. Ruchaj albo zostań wyruchany. - ja.
- Podoba mi się ta metafora.- zaśmiał się lokowaty.
- A jak z tobą? Od zawsze jesteś Avengersem? - pytam.
- Nie. Kiedyś pracowałem w piekarni. - Harry.
- Serio? Nie potrafię wyobrazić sobie ciebie wypiekającego chlebki.- zaśmiałam się.
- Śmiej się póki możesz. - Harry.
- Miałeś w takim razie całkiem normalne życie. Moje od początku było popieprzone. Najpierw byłam córeczką tatusia i dostawałam wszystko czego chciałam, a później wyrzucili mnie z domu. - ja.
- Dlaczego wyrzucili cie z domu?- Harry
- Kiedy rodzice dowiedzieli się o naszych mocach stwierdzili, że jesteśmy potworami, a w ich rodzinie nie mogą być potwory. - mówię smutno.
- To jest porąbane. Jesteś niezwykła. Nie jesteś potworem, jesteś niesamowicie utalentowana. - Harry.
- Nie podoba mi się moja moc, ale nic z tym nie mogę zrobić.- odpowiadam i schodzę z bieżni.
- Mnie się podoba. - Harry podchodzi do mnie. Chce mnie pocałować. Uśmiecham się delikatnie.
- Pochlebiasz mi Harry, ale nie powinieneś wdawać się ze mną winne relacje niż po prostu trening. - mówię.
- Słucham?- Harry.
- Jeśli chcesz pocałować dziewczynę, która czyta w myślac to nie myśl o tym. - mówię i znów się uśmiecham. Harry ujmuje moją twarz i złącza nasze wargi.
- Tak dobrze?- pyta.
- Nie. Harry nie możesz mnie całować. Nie możesz się we mnie zadłużyć. - mówię i teleportuję się do pokoju.
"Za późno. " Usłyszałam myśl Harrego.
- Ona nas śledziła.- Stark.
- To jest agentka. Nawet jej sekrety mają sekrety. - mówię. Następnie wkradamy się do komputera Furyiego.
- Patrz Fury ma na tapecie Koale. - wybucham śmiechem.
- Zmieńmy mu tapetę na nasze selfie. - Tony zrobił telefonem selfie i ustawiliśmy je na tapetę we wszystkich komputerach w bazie.
- To jest cudowny dowcip. - uśmiecham się.
- Zdecydowanie. - Tony.
- Zobaczymy co będzie rano. - ja.
- Dostaniemy burę od szefuńcia. - Stark.
- Jak zacznie na nas krzyczeć to teleportuję się na Hawaje. - ja.
- To ja z tobą. - Tony.
- Małe wakacje od pracy nie zaszkodzą. - śmieję się.
Kilka godzin później idziemy na spotkanie wszystkich superbohaterów. Wchodzimy ze Starkiem do sali.
- Możecie mi wyjaśnić co to jest?- Fury wyświetlił swój pulpit.
- Stark! Czemu nie powiedziałeś, że tak brzydko wyszłam! Mówiłam żebyś cykał z prawego profilu bo mam lepszy. - warczę z udawaną złością.
- Moja wina, że jesteś taka brzydka?!- Stark
- Odszczekaj to!- ja.
- Dosyć! Mam rozumieć, że wkradliście się do naszych serwerów żeby zmienić nam tapetę na wasze zdjęcie?- Fury.
- Tak.- odpowiedzieliśmy w równym czasie.
- Musimy sobie poważnie porozmawiać.- Fury.
- Rozmawiajmy. - uśmiecham się i chwytam za ramię Starka przenosząc nas na Hawaje.
- Aloha Tony!- ja.
- Aloha Avalone!- Stark. Zawiesili nam na szyję naszyjniki z kwiatów i podali drinka w kokosie. Teleportowałam nas znów do siedziby.
- Stark źle! Tak się nie tańczy Hula. - mówię i pokazuję jak powinno się ruszać biodrami.
- Fajna rozmowa. - Fury.
- Sorrki, że tak długo, ale Kuyoki uczyła nas tańca hula, a Stark ma biodra jak ze stali. - zaśmiałam się.
- A może są ze stali?- Stark.
- Whatever. - usiadłam na miejscu, a Stark obok mnie.
- Nie będę wam robił scen, ale po prostu wara od naszych serwerów.- Fury.
- I tak macie słabe oprogramowanie.- Ja.
- Co?- Fury.
- Software do dupy.- kręcę głową.
- Nie ważne. - Fury.
- To wszystko?- pytam.
- Tak. - Fury.
- No i pięknie.- Przeteleportowałam się do sali treningowej. Ktoś za mną chrząknął.
- Nie powinnaś tak sobie wchodzić gdzie ci się podoba.- Harry.
- Uno nie będziesz mi mówił co mam robić, secundo mogę, lubię i chcę, więc będę. Kapiszi?- pytam.
- Zawsze taka byłaś?- odpowiedział pytaniem.
- Szczera? Bezpośrednia? - ja.
- Nie. Czy zawsze byłaś taka obojętna i wredna?- Harry.
- Nie kiedyś byłam jak lizaczek. Słodka i niewinna. - mówię sarkastycznie.
- Serio pytałem. - Harry.
- Tak. Zawsze taka byłam. - powiedziałam i weszłam na bieżnię ustawiając odpowiednie tempo.
- Dlaczego?- Harry wszedł na bieżnię obok.
- Nie wiem. Taka się po prostu urodziłam. Jak tam ramie?- pytam.
- Po tym jak wystawiłaś mi je i wstawiłaś na nowo trochę boli. - przyznał szczerze.
- Przepraszam. Nie przywykłam do tego, że biję kogoś żeby po prostu ćwiczyć. Zazwyczaj biłam żeby przeżyć. Ruchaj albo zostań wyruchany. - ja.
- Podoba mi się ta metafora.- zaśmiał się lokowaty.
- A jak z tobą? Od zawsze jesteś Avengersem? - pytam.
- Nie. Kiedyś pracowałem w piekarni. - Harry.
- Serio? Nie potrafię wyobrazić sobie ciebie wypiekającego chlebki.- zaśmiałam się.
- Śmiej się póki możesz. - Harry.
- Miałeś w takim razie całkiem normalne życie. Moje od początku było popieprzone. Najpierw byłam córeczką tatusia i dostawałam wszystko czego chciałam, a później wyrzucili mnie z domu. - ja.
- Dlaczego wyrzucili cie z domu?- Harry
- Kiedy rodzice dowiedzieli się o naszych mocach stwierdzili, że jesteśmy potworami, a w ich rodzinie nie mogą być potwory. - mówię smutno.
- To jest porąbane. Jesteś niezwykła. Nie jesteś potworem, jesteś niesamowicie utalentowana. - Harry.
- Nie podoba mi się moja moc, ale nic z tym nie mogę zrobić.- odpowiadam i schodzę z bieżni.
- Mnie się podoba. - Harry podchodzi do mnie. Chce mnie pocałować. Uśmiecham się delikatnie.
- Pochlebiasz mi Harry, ale nie powinieneś wdawać się ze mną winne relacje niż po prostu trening. - mówię.
- Słucham?- Harry.
- Jeśli chcesz pocałować dziewczynę, która czyta w myślac to nie myśl o tym. - mówię i znów się uśmiecham. Harry ujmuje moją twarz i złącza nasze wargi.
- Tak dobrze?- pyta.
- Nie. Harry nie możesz mnie całować. Nie możesz się we mnie zadłużyć. - mówię i teleportuję się do pokoju.
"Za późno. " Usłyszałam myśl Harrego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz