wtorek, 5 maja 2015

2. Courage, Honor, Loyalty, Sacrifice.

*Mieszkanie dziewczyn* Avalone P.O.V*
- Żyjemy na tym świecie 19 lat. Napadłyśmy na Prezydenta, a oni myślą, że nie potrafimy kontrolować swoich mocy i potrzebujemy jakiegoś profesorka i czarnego grubaska, który udaje pirata?- Prycham
- Ava przestań. Może powinnyśmy to przemyśleć. - Jai
- Jeśli ktokolwiek musi tutaj myśleć to oni i to poważnie. Dajemy sobie same radę od 4 lat same. Gdzie byli jak rodzice dowiedzieli się o mocach i wyrzucili nas z domu jak miałyśmy 15 lat? Bo teraz kiedy opanowałyśmy moce i jakoś żyjemy nasyłają na nas jakiegoś emeryta w rajtuzach, emerytowanego nerda, który zbudował sobie zbroję i przerośniętą bliźniaczkę Olsen. Nie wydaje ci się to dziwne?- pytam.
- Nie masz już dosyć kradzieży? - Jai
- Jeśli to muszę robić żeby przeżyć to będę to robić do końca życia. - mruknęłam i poszłam zaparzyć sobie kawy. Była juz noc, ale jedną z fajnych rzeczy w mojej mocy było to, że mogłam normalnie funkcjonować z małą ilością snu lub bez niego. Wzięłam kubek i wyszłam na balkon. Postawiłam kubek na podłogę i wdrapałam się po rynnie na dach. Usiadłam na nim i na polecenie mojej dłoni kubek przyleciał do mnie. Po chwili na balkon wyszła Jai. 
- Możesz?- spytała. Wzięłam jej kubek, a ona weszła na dach i usiadła obok mnie. 
- Powinniśmy to przemyśleć? - pytam
- Moim zdaniem tak.- Jai. Usłyszałam jakiś hałas. 
- Cii.- zakrylam usta siostrze. 
- Ktoś jest w naszym mieszkaniu.- pomyślała. 
- Tak. Podejrzewam, że nie ma pokojowych zamiarów.- przekazałam jej telepatycznie. Skupiłam sie na mieszkaniu. Cztery osoby, tacy jak my. 
- Jai musimy sprawdzić kto to. - pytam
- Skopiemy kilka zadków.- odpowiada szeptem. Chwytam ją za dłoń i przenoszę na ziemię. Wchodzimy do mieszkania. 
- Trzymaj moją dłoń. Gdyby groziło nam niebezpieczeństwo przeteleportuję nas.- przekazuję jej w myślach. 
- Zluzuj majty. Będzie zabawa.- uśmiechnęła sie. W naszym mieszkaniu było czterech oblechów. Wyglądali troche jak z innej planety. Jeden z nich miał hełm z rogami i bierło ze świecących końcem. Zaśmiałam sie cicho. Odwrócili się w naszą stronę. Zaatakowali nas. Zrobiłam salto do tyłu i zniknęłam. Pojawiłam się za żołnierzem i wbiłam mu nóż w klatkę piersiową. Jai załatwiła dwóch pozostałych żołnierzy. Gościu w hełmie chciał zaatakować Jai, ale Pojawiłam sie za nią i chwyciłam jej ramię. Przeteleportowałam nas kilka ulic dalej. 
- Nic ci nie jest?- pytam
- Nie, a tobie?- siostra
- Też nie. - Mówię.
- Chcieli nas zabić. Musimy coś zrobić. Namierzyli nas raz zrobią to kolejny raz. - Siostra. 
- Myślę, że to ten czarny grubas nasłał na nas tych gości. Czas na zemstę. - ja
- Wydaje mi się, że to nie on, ale sprawdzić można.- Jai. Przeteleportowałam nas do ich siedziby.
- Ej no tak spotkanie bez nas zacząć? Nieładnie.- kręcę głową z dezaprobatą widząc przy wielkim stole wszystkich. 
- Wiec jednak do nas dołączacie?- Fury. 
- Nie. Przyszłyśmy tylko zapytać czemu nasłaliście na nas barana z kijem?- Jai. 
- Jakiego barana?- Stark.
- Musiałyśmy ich zabić. - ja
- Ona mówi o Lokim.- Olsenka
- Z jakiej paki przerośnięta bliźniaczka Olsen ma młot, a ja nie?- pytam. 
- Zabilyscie Lokiego?- Fury.
- Nie zdążyłyśmy, ale jego żołnierze pożałowali, że nas poznali.- usmiecham się.
- Loki musiał wiedzieć, że chcemy aby one do nas dołączyły. - Fury spojrzał na Olsenkę.
- Co? Ja mu nic nie powiedziałem!- Broni się Thor.
- Duh! My tu jestesmy! - Jai.
- Loki wiedząc, że chcemy z wami współpracować chciał was zniszczyć.- Fury. 
- Fuu! Stark opanuj swoje myśli.- jęczę zniesmaczona. 
- Nikt ci nie kazał grzebać w mojej głowie.- Burknął.
- Twoje myśli same wpatoczyły się nieproszone do mojej głowy. - ja
- Moje myśli nie chodzą tam gdzie ich nie chcą.- Stark. 
- Czy wy możecie już przestać?!- Cury.
- Ona zaczęła.- Stark
- Chcecie się do nas przyłączyć czy nie?!- Natasha
- Żeby było jasne nie będę wykonywać waszych rozkazów.- warczę i siadam na fotelu kładąc nogi na stole. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy